treść

Drawien - przed rokiem 1945 i obecnie


 
Kartka z zyczeniami z Drawienia z 1930 roku. U gory po lewej: palac (wspolczesnie nie istnieje), po prawej – istniejacy do dzis kosciol. Ponizej: widok wnetrza i wyglad zewnetrzny zajazdu Domu Pomorskiego H. Müllera.


Kronika (wkrotce)


Plany

                                 Autor i okres, do ktorego sie odnosi plan – nieznane.
 


Kosciol


      
      Kosciol ok. 1930 roku.             Ilse Knop przed kosciolem w 1990 roku. Kosciol po renowacji w 2000 roku.


  
Piekny kosciol z pruskiego muru byl i jest w kazdym czasie swietnym motywem – tutaj wraz z palacem ok. 1940 roku.


Isabella von Herzberg polecila zbudowac kosciol jako miejsce pochowku. W krypcie pod kazalnica znaleziono w 1927 roku trumny z zabalsamowanymi cialami. Zlozono je potem na cmentarzu poza wsia (w kierunku na Czarne), w mauzoleum rodu Herzbergow. Przy kosciele az do okolo 1930 roku rowniez byl cmentarz z zaniedbanymi grobami. W kosciele miala tez znajdowac sie drewniana tablica ufundowana przez Isabelle von Herzberg.


Po renowacji 5 grudnia 1927 roku kosciol mial byc znow uroczyscie otwarty. Uswietnieniu takiej okazji powinna towarzyszyc godna uroczystosc taka jak slub, zaden jednak nie byl przewidziany w tym terminie. Zaproszono na ceremonie wielu znacznych przedstawicieli kosciola, trzeba wiec bylo znalezc rozwiazanie. Zwrocono sie wiec do rodzicow Ilse Knop, ktora urodzila sie wlasnie 2 grudnia, aby w dniu otwarcia odbyl sie jej chrzest. Poniewaz jej matka nie mogla trzymac corki do chrztu, zastapila ja pani von Herzberg. Na organach zagral owczesny nauczyciel Moritz.   


Szkola


   
Szkola ok. 1930 roku. Pokazy taneczne na placu przed szkola w 1935 roku. Budynek w 1993 roku.
        


Palac


Majatek i palac do 1934 roku mialy wielu wlascicieli – ostatnim byl Karl Schütz, ktory ze wzgledu na zydowskie pochodzenie zostal wywlaszczony przez nazistow. Jego miejsce zajela wojskowa szkola zawodowa. Kierownikiem szkoly byl major Paul Glawe, ktory po wcieleniu do Volksturmu znalazl sie w Kolobrzegu i tam dostal sie do rosyjskiej niewoli. Palac zostal zajety przez Rosjan.


Ten okazaly budynek juz nie istnieje – zostal podpalony w 1947 lub 1948 roku. Istnieja dwie wersje przyczyn: 1. Rosjanie opuszczajac Drawien nie chcieli zostawic palacu Polakom i podpalili go (wg Bärbel Grix, geb. Glawe). 2. Pewien Polak wlamal sie noca do palacu. Z rak wypadla mu swieca, a latwopalne przedmioty natychmiast zajely sie ogniem, on zas ze strachu uciekl, pozostawiajac palac na pastwe ognia. Krotko przed smiercia mial to wyznac ksiedzu (wg Ilse Knop).  


                
               Widok palacu od strony dziedzinca (wraz z personelem) przed przebudowa na szkole wojskowa


   
Nieistniejacy juz palac jako wojskowa szkola zawodowa ok. 1930 roku, widok od strony dziedzinca i parku.


Drawien po 1945 roku – ze wspomnien pierwszych mieszkancow (zebral i opracowal Krzysztof Zienkiewicz)


Przyjazd do Drawienia


Pani Marianna Gajtkowska z rodzicami i polrocznym dzieckiem (maz Jan byl w wojsku w Szczecinie) opuscila miasto Krasnystaw w roku 1946. Jechali pociagiem – jeden wagon (z piecykiem) przeznaczony byl dla ludzi, w drugim wiezli ze soba konie, jedna krowe, maciore z  prosiakami i zboze.
Pani Marianna swoje plany wiazala z zyciem miejskim i nie chciala wyjezdzac z miejsca, w ktorym uczyla sie krawiectwa. Nie brala nawet pod uwage zycia na wsi, ale ostatecznie przekonala sie, ze zycie na wsi bedzie latwiejsze niz w miescie, tym bardziej ze ojciec zabral ze soba zwierzeta. Tlumaczyla to sobie tym, ze na wsi wystarczy krowa (mleko), kury (mieso, jajka) oraz kawalek ziemi, ktora „da” ziemniaki i warzywa.


Kiedy jechali na Pomorze, wydarzyla sie tragedia. Dziecko pani Marianny niestety zmarlo. Poczatkowo kazano jej oddac cialo, na co nie chciala sie zgodzic, wiec pozwolono je zostawic. Gdy dotarli do Wojnowa, pochowala je na cmentarzu w Drawieniu. „Wtedy cmentarz nie byl zniszczony – byla jedna glowna alejka i cztery na boki, ogrodzony murkiem z kamieni i pieknym plotkiem”.


Po niedlugim czasie urodzilo sie drugie dziecko (syn). W szpitalu zdiagnozowano jednak u niego klopoty z sercem. Po dwoch miesiacach dziecko zmarlo i spoczelo w tym samym grobie. 


Rodzina pani Gajtkowskiej poczatkowo zamieszkala w miejscowosci Wojnowo-Kolonia, dlatego ze mieszkal tam juz brat pani Marianny. W Drawieniu pani Gajtkowska zamieszkala we wrzesniu 1947 roku po powrocie meza z wojska. Przebywali tam wowczas z siedmioma Niemcami.


Kosciol


W tamtym czasie nie byly odprawiane nabozenstwa w kosciele w Drawieniu, poniewaz nie bylo ksiedza. Mieszkancy jezdzili wozem do kosciola w Szczecinku.


Kiedy byl juz ksiadz – wowczas odprawiane byly msze, natomiast pogrzeby odbywaly sie w Zoltnicy. Drawien nalezal odtad do parafii w Gwdzie Wielkiej (od 1952 roku proboszczem byl ks. Jan Koncur).


Palac


Pani Janina (urodzona w 1927 roku) przyjechala z rodzicami do Drawienia w 1945 roku, z miasteczka Krolewszczyzna, dzisiaj na Bialorusi. W Drawieniu wyszla za maz i wychowala piecioro dzieci.


Opowiadala, ze w palacu bylo centrum zycia wioski. Mieszkali tam zgodnie Polacy, Niemcy i rosyjski zarzadca majatku, ktorego nazwano „Iwanem”. Gospodarstwo rolne, do ktorego nalezala tez gorzelnia, nazywalo sie Resztowka. Uprawiano tam ziemie, hodowano krowy, a mleko sprzedawano w pobliskim miasteczku Czarne.


Pani Janina wspomina, ze kierownik gospodarstwa postanowil urzadzic po zakonczeniu zniw pierwsze i dlatego tak bardzo szczegolne dozynki. Mowil nawet, ze orkiestre sprowadzi na ta uroczystosc z Warszawy. Nieopodal palacu, w parku rozstawiono stoly i lawki, ktore zbito pospiesznie ze znalezionych desek. Przygotowano miejsce do tanca. Kierownik Iwan wyglosil okolicznosciowe przemowienia, orkiestra zaczela grac... Dozynkowi goscie pozajmowali miejsca za stolami i jedna z dlugich lawek zlamala sie i wszyscy upadali na trawe. Smiano sie z tej przygody jeszcze przez dlugi czas (inf. od Pana Leona Jaworskiego).


Palac juz nie istnieje – zostal podpalony w 1947 lub 1948 roku.
Istnieja dwie wersje tego wydarzenia (relacja pani Gajtkowskiej):
1. Rosjanie opuszczajac Drawien, nie chcieli zostawic palacu Polakom i podpalili go. 
2. Jeden z Polakow rowniez mieszkajacy w palacu wiedzial, ze rodzina szewca Fickierta ma bardzo duzo zlota. Wlamal sie w nocy i zaproszyl ogien. Celem podpalenia bylo tez zatarcie sladow wlamania. A kiedy Fickiertowie uciekali, ratujac zycie z plonacego palacu – ten ukradl im wszystkie skarby, a palac zostawil  na pastwe ognia.


Zona szewca bardzo to przezywala i nie mogla sie pogodzic z tym, ze stracili majatek  –  poszla nad rzeke i sie utopila. Po dlugich poszukiwaniach cialo znaleziono na kracie w mlynie. Pochowana zostala na cmentarzu w Drawieniu. Byl to podobno ostatni pochowek, jaki mial tam miejsce.


Rodzina zamieszkala w jednym z domow w Drawieniu, gdzie obecnie mieszka rodzina Pacholczyk. Syn szewca Jozef przygrywal na akordeonie podczas wiejskich zabaw.


Ozenil sie z mieszkanka Drawienia Krystyna Waclawek i wyjechali do Niemiec.


Rosjanie


W pierwszych latach po wojnie duzy wplyw na zycie mieszkancow Drawienia mieli stacjonujacy tu Rosjanie. Jak wspomina pani Gajtkowska wszystkie okoliczne mlyny jak rowniez mleczarnie i gorzelnie zajete byly przez Armie Czerwona. Rosjanie umieli to doskonale wykorzystac i nalozyli normy ilosciowe dotyczace mleka, zboza i ziemniakow, ktore kazdy musial im oddac, a dopiero po tym mogl zostawic sobie reszte plonow i mleka.


Pani Antas doskonale tez pamieta, ze na polu (4 ha) niedaleko Drawienia Rosjanie sadzili…  pomidory, przy ktorych pracowali Polacy.
Wojska rosyjskie byly ciagle „w ruchu”. Czasami, kiedy przejezdzali przez wies dochodzilo do groznych sytuacji i napadow. Mieszkancy bardzo sie ich bali – Rosjanin mogl wyjac bron i bez wiekszych skrupulow strzelic. Dopuszczali sie tez wielu naduzyc i byli bezwzgledni – m.in. kradli, a zwlaszcza najcenniejsze byly dla nich konie, natomiast do drobiu – strzelali.


Gospodarka


Pani Gajtkowska wspominala rowniez poczatki gospodarowania w Drawieniu. Nie kazdy posiadal maszyny do zbioru, jednak to nie stanowilo wiekszego problemu. Uzywano kosy, a zboze mlocono maszynami wynajetymi przez gospodarzy z Zoltnicy.  Pozniej maszyny staly sie bardziej dostepne, kiedy powstalo w Zoltnicy kolko rolnicze.


Ludzie pomagali sobie i kiedy u jednego gospodarza zniwa sie konczyly – wszyscy solidarnie szli z pomoca do drugiego. Taka wspolpraca odbywala sie nie tylko miedzy gospodarzami z jednej wsi, ale rowniez miedzy wsiami. O takiej potrzebie nalezalo informowac soltysa. Jesli jednej wsi czegos brakowalo, a druga to miala – wzajemnie sie wspierali.


W pierwszych latach przede wszystkim brakowalo artykulow spozywczych – zwlaszcza chleba – m.in. z powodu przymusowych dostaw narzucanych przez Rosjan.


Szkola


Pan Marcin Lesniewski uczeszczal do szkoly podstawowej w Drawieniu. Wspominal jak codziennie o godz. 7.45 byl apel i uczniowie spiewali przez 15 minut piesni patriotyczne. Kierownikiem szkoly byla pani Helena Schab.


Odpoczynek


Kiedy palac zostal spalony, miejscem spotkan towarzyskich stala sie sala wiejska. Wszyscy chetnie brali tam udzial w zabawach (tzw. wiejskie „potupajki”). Na scenie odbywaly sie wystepy, na „harmoszce” gral Wladyslaw Pek. Pani Hela Mackalo organizowala zajecia dla dziewczynek, uczac tanca.


 


Drawien po 1945 roku – w dokumentach


Poczatkowo w dokumentach uzywano okreslenia niemieckiego Traben, pozniej weszla do uzytku nazwa Trzebien. Nazwa Drawien zostala uzyta w aktach gminnych po raz pierwszy w 1947 r.


Prawdopodobnie pierwszym soltysem byl Niemiec, Erich Peters, natomiast pierwszym Polakiem pelniacym te funkcje byl Stefan Wieclawski. Przez dlugi czas na czele wsi stal Leon Bajer.


Na poczatku (sierpien 1945 r.) solectwo oprocz wsi obejmowalo Traben Gut, natomiast siedziba soltysa znajdowala sie w Wojnowie (Grünbüch). W 1946 r. mieszkalo w Drawieniu zaledwie 81 Polakow i az 177 Niemcow. W drugiej polowie 1946 r. Niemcy nadal stanowili okolo polowy mieszkancow (125 osob na laczna liczbe okolo 250). Wsrod ostatnich niemieckich mieszkancow Drawienia prawie polowe stanowily kobiety, a jedna trzecia dzieci. Liczba Polakow wzrosla w ciagu roku do 131, a w 1949 r. mieszkalo tu 216 osob.


Trudnosci pionierskich lat nie ominely Drawienia. Obecnosc Rosjan w drawienskim majatku szczegolnie dawala sie we znaki okolicznym mieszkancom. Rosjanie prowadzili tam m.in. bimbrownie i napadali na Polakow, tak jak w kwietniu 1946 r., kiedy napadli na jedna z wsi i aresztowali tam 6 Polakow, w tym soltysa, ktorego pobili. W 1947 r. Rosjanie opuscili majatek w Drawieniu. 


 

aktualności
10.07.18 - Bericht über das Patenschaftstreffe...
07.07.18 - Kurzbericht über die Schließung des...
04.06.18 - Schließung und Verabschiedung des H...
13.05.18 - Patenschaftstreffen der Küdder in S...
25.04.18 - Mitgliederversammlung des NKV in Eu...