treść

Turowo - przed rokiem 1945 i obecnie


 
Kartka z pozdrowieniami z Turowa z widokami kosciola, sklepu i palacu - 1926


Kronika  


Wedlug Emila Wille ksiaze Barnim XI nadal 15 listopada 1543 roku swojemu wiernemu poddanemu Hansowi Mandeke ze Szczecinka i jego spadkobiercom urzad soltysa wraz z 2 lanami pod warunkiem, ze w trzy lata wzniesie zabudowania, otrzymal ponadto prawo do polowu w znajdujacym sie tam stawie. Mandeke mial sprowadzic innych osadnikow, ktorzy zagospodarowaliby dziewiczy teren, a po 10 latach wies powinna wystawic jednego konia do dyspozycji starosty. Poczatkowo wies mialo zasiedlic 10 chlopow, którym przyznano po 2 lany. Jeden lan odpowiadal wtedy 20-40 morgom czyli 5-10 hektarom. Pierwsi osadnicy na 10 lat byli zwolnieni z danin i podatkow.


Hans Mandeke i jego syn Cristoph przejeli tez prawo do prowadzenia gospody i wyszynku,  w 1614 roku zostalo jednak odebrane soltysowi i przekazane karczmarzowi. Chlopi zakladajac swoje gospodarstwa mieli wiele swobody. Ich domy mialy konstrukcje szachulcowa z dachami krytymi gontem lub strzecha. Oprocz rolnikow byli tez: kowal, kolodziej, stolarz, bednarz, krawiec i szewc. Tkactwem zajmowano sie na ogol w domach na wlasny uzytek.


Turowo jako jedna z 58 wsi powstalo w ramach procesu tzw. nowozytnej kolonizacji wschodniej w XVI wieku, kiedy tez uksztaltowal sie przyszly okreg szczecinecki.


Szczegolnie pracowici i sumienni poddani mogli otrzymac tzw. lehnschulzbrief, dzieki ktoremu mieli na korzystniejszych warunkach zagospodarowac dziewicze tereny. Lasy i torfowiska poczatkowo stanowily wlasnosc wspolna. Turowo rozwijalo sie najpierw wokol majatku soltysa wraz ze stawem jako wies o ukladzie szeregowym, pozniej stala sie miejscowoscia przejazdowa, przez ktora przechodzily drogi do Wilczych Laskow, Dzikow i Labedz oraz Zoltnicy i majatku Neuhof (Omulna). 


Wedlug wielkosci gospodarstw mozna mieszkancow wsi podzielic na chlopow pelnorolnych (300-500 morg), malorolnych (50-100 morg) i zagrodnikow (ok. 10 morg i 2 krowy). Soltys mial do dyspozycji 1000 morg ziemi. Wszyscy chlopi poza soltysem i mlynarzem byli zobowiazani do swiadczen na rzecz majatku Omulna: chlopi do panszczyzny sprzezajnej a zagrodnicy do panszczyzny pieszej.


W latach 1830-1840 w zwiazku z reformami uwlaszczeniowymi nastapil okres rozwoju wsi m.in. chlopi uzyskali uzytkowana ziemie na wlasnosc. Dotad wspolnie uzytkowane laki, lasy i torfowiska zostaly rozparcelowane. Do przelomu wiekow rozwinely sie liczne duze gospodarstwa, liczace ponad 300 morg nazywane majatkami – nalezaly one do rodzin Fuhlbrügge, Klagge, Löffler, Minckley, Nimz, Plath i Witte. Dotychczasowi malorolni stali sie pelnorolnymi (Buchholtz, Fürstenberg i Lubenow), a zagrodnikow okreslano jako chalupnikow, dniowkarzy lub deputatnikow. W 1907 roku liczacy 1100 morg majatek soltysi zostal podzielony miedzy Zandera i Zorna.


Nalezace do gminy Turowo Münchhofshof  (Miekowo) wraz z cegielnia i ponad 2000 morg stanowil najwiekszy majatek, jego ostatnim wlascicielem byl kapitan Knuth. Sprzedal swoja wlasnosc w 1928 roku Pommersche Landgesellschaft, ktora podzielila majatek i oddzielila go od cegielni.


Nazwa wsi wywodzi sie od slowianskiej nazwy tura (Turowo/Taurowo czyli „turzy las”).


W 1930 roku gmina Turowo skladala sie z 5 miejscowosci: wsi Turowo, Münchhofshof (Miekowo), Thurowkrug (kolonia Turowo przy drodze do Omulnej), Forsthaus Thurow i Wegnershof (Spotkanie). W 1925 roku liczyla 738 mieszkancow, 163 gospodarstwa i zaledwie 77 budynkow mieszkalnych – domy robotnikow rolnych zajete byly przez kilka rodzin. Kolejny spis z 17 maja 1939 roku wykazal 798 mieszkancow, przewaznie wyznania ewangelickiego. Rodziny Below, Fuhlbrügge, Lubenow i Minckley mogly poszczycic sie trzystuletnia tradycja zamieszkania w Turowie. W 1908 roku doprowadzono do Turowa elektrycznosc.


Wedlug relacji Friedy Minckley (szczegolowy opis zawiera niemiecka wersja strony) Turowo ewakuowano na koncu stycznia 1945 roku. Kolumna uchodzcow zostala jednak zatrzymana przez Rosjan w okolicach Trzebiatowa. Mieszkancy Turowa musieli zawrocic do wsi. We wrzesniu 1945 roku zostali zmuszeni do opuszczenia wsi i wywiezieni do Niemiec.


Opracowanie: Joachim Speckmann (na podstawie niepublikowanej kroniki wsi przygotowanej przez Rudolfa Buse), zredagowal Administrator.


 
Bardzo stara pocztowka z Turowa z widokami kosciola, palacu, stacji kolejowej i sklepu - 1910


Zwyczaje



 Emilie Drews przy kolowrotku (zima, 1942)                     Zdjecie slubne Fritza i Elny Fuhlbrügge (1.12.1930)


Nowy Rok w Turowie zaczynal sie uroczystym nabozenstwem. Na poczatku stycznia „pladrowano” choinke, a pozostale resztki przeznaczano na pokarm dla ptactwa. Poniewaz do marca nie bylo nic do roboty, zabawiano sie jazda na sankach, na lyzwach i kuligami. W swieto Ofiarowania Panskiego 2 lutego mawialo sie, ze wkrotce snieg zostanie zapomniany i pozegna sie go w zapustny wieczor w wesolym i swawolnym nastroju, z pochodem przebierancow. Z halasem i tancami zima zostaje wtedy przegnana i zjada sie co ofiaruje kuchnia i piekarnik. W nastepujacym potem okresie postu zaczynaja sie tez przygotowania do bliskich prac polowych. Jednak dopiero w dzien Zwiastowania 25 marca, kiedy to robotnicy rolni zmieniaja miejsca pracy, wychodzi sie w pole z narzedziami: plugami, bronami, siewnikami. Zwiazani z natura chlopi maja niezawodna swiadomosc, kiedy mozna rozpoczynac prace polowe; wyczuwaja tez, kiedy nalezy rozpoczac zniwa.


Wielkanoc tylko na krotko przerywa prace. Wielki Piatek jako najwieksze swieto spedza sie w zupelnej ciszy; cala rodzina idzie na nabozenstwo i do zachodu slonca niczego sie nie je. Dopiero w niedziele Wielkanocna, dzien Zmartwychwstania, powraca radosc i w tym nastroju spedza sie trzy swiateczne dni. W Niedziele Wielkanocna sa praktykowane - glownie przez dzieci i mlodziez - zwyczaje takie jak: woda wielkanocna, szukanie jaj wielkanocnych i Ostereierstiepen (odpowiednik smigusa-dyngusa).


Miedzy Wielkanoca i Zielonymi Swiatkami kontynuowane sa prace w polu, do ktorych nalezy tez „zbieranie kamieni”, ewentualnie oglaszano „kopanie torfu”. Na Zielone Swiatki domy i podjazdy ozdabiano brzozowymi galazkami. W poniedzialek po swiecie pedzono przez wies na laki przyozdobione bydlo. Potem czekaly na rolnikow pierwsze sianokosy, na zimowe pozywienie dla krow, owiec i koni. Wtedy potrzebna byla kazda para rak, nikt nie mogl byc chory lub zmeczony, a przede wszystkim konieczna byla dobra pogoda.


Tego okresu dotyczy kilka przyslow ludowych m.in.: Jesli maj chlodny i mokry, bedzie mial chlop dobre plony. Jesli zyto dobrze wschodzi, na 1 maja wrona sie w nim schowa. Kiedy zaby za glosno kumkaja, bedzie padac!


Chlopi obawiali sie szczegolnie dnia Siedmiu Spiacych 27 czerwca, gdyz jesli tego dnia padalo, to deszcz mogl padac przez 7 dni, co byloby niekorzystne dla zbiorow.


Jak bardzo malomowni potrafili byc pomorscy chlopi w czasie pracy opowiada nastepujaca anekdota: Rano wyszedl chlop w pole z parobkiem i rzekl: Zyto slabo rosnie! Na to odpowiedzial parobek w poludnie: Ostu za duzo! Wieczorem rzecze chlop do swej zony: Parobek jest do niczego, za duzo gada!


W lipcu zboze (zyto, owies, jeczmien) bylo juz dobrze wyrosniete i zdatne do zniw. Pola  zboz poruszaly sie w lekkim wietrze jak fale na morzu i czasem mozna bylo zauwazyc cienie posrodku pol – byly to poludnice. Mawiano, ze porywaja dzieci, ktore w poszukiwaniu kwiatow weszly na pole i w nim sie zgubily, stad dzieci odczuwaly respekt przed tym straszydlem.


Po zniwach rowniez w Turowie  swietowano uroczyscie dozynki z wiencem dozynkowym i pochodem przez wies; dziedzice albo bogaci gospodarze dziekowali wtedy swoim parobkom i sluzacym, wydajac obfita uczte dozynkowa.


Po zniwach w pazdzierniku nadchodzil okres zbioru i kopcowania roslin okopowych, a na Sw. Marcina (11 listopada) parobkowie i sluzace zmieniali swoich panow, otrzymawszy na droge tlusta ges lub inny deputat.


Z tej okazji przygotowywano ogniosko (Martinsfeuer), odbywal sie tez uboj (gesi i swin) i oczywiscie darcie pierza. Jadano wowczas czernine i podroby gesie lub gotowany boczek.


Na dworze pojawial sie pierwszy mroz a czasem nawet snieg. Powracano do cieplych izb i pieczono jablka na piecu, przedlo sie welne, robilo sie na drutach, szydelkowalo, majsterkowano, czytano po cichu lub na glos i opowiadano – po ciezkich pracach mozna bylo oddac sie wypoczynkowi.


Do konca roku bylo jeszcze kilka waznych momentow zwiazanych z zwyczajami, w tym Mikolajki, kiedy to dzieci wystawialy buty na okna lub przy drzwiach, oczekujac, ze nazajutrz odnajda tam slodycze.


Niedziele adwentowe wiazaly sie z uczeszczaniem do kosciola oraz dobrym jedzeniem i tesknym oczekiwaniem na Wigilie z ubrana choinka, Mikolajem i prezentami, po czym recytowano wiersze i spiewano. Nastroj bozonarodzeniowy utrzymywal sie do Sylwestra i towarzyszyl mu zapach choinki, pieczonych jablek, smaczne jedzenie i wizyty u krewnych. Obyczaj nakazywal, aby miedzy Bozym Narodzeniem i Nowym Rokiem nie robic prania oraz aby len nie pozostawal na kolowrotku.


Potem nadchodzil koniec roku z Sylwestrem: tego wieczoru znikala pomorska powsciagliwosc, a ujawniala radosc i swawola – pieczono wtedy paczki z zabawnymi niespodziankami w srodku – starano sie zakonczyc stary rok ze smiechem, zartami, spiewem, tancem i tak przywitac Nowy.


Ksztalty powstale przy laniu olowiu mialy rzekomo pokazywac, jaki los czeka w nastepnym roku np. pierscien – malzenstwo, lalka – dziecko, wstazka – zaloba, piasek – smierc, chleb – pozywienie itp.


A Nowy Rok rozpoczynal sie znow uroczystym nabozenstwem.


 
                                    Drob                                                                                                       Konie


Na podstawie pracy Ruth Krüger "Volksleben und Brauchtum" z 1957 roku


Plany wsi - w Galerii mozna je powiekszyc!


      


Szkola


 
Budynek szkoly (po 1945)



Klasa szkolna z 1873 roku z nauczycielem Juliusem Belowem


Kosciol


Turowo poczatkowo podlegalo kosciolowi w Szczecinku. Droga do miasta byla wtedy uciazliwa, kosciol byl maly i chlopi z okolicznych wsi nie mieli tam wlasnych  lawek. Kilku chlopow z Turowa wystapilo wiec z pilna prosba do superintendenta Jacoba Fabera i starosty Nikolausa Putkammera, aby na cmentarzu w Turowie zezwolono wybudowac kaplice. Zostala ona zbudowana w latach 1602-1620 na cmentarzu polozonym na zachod od wsi przy drodze do Sitna.


Gdy kaplica stala sie zbyt mala i wymagala remontu, wybudowano z polnego kamienia w 1847 roku piekny, istniejacy do dzis kosciol ewangelicki. Poczatkowo nie mial wiezy, a oba dzwony znajdowaly sie w dzwonnicy wolnostajacej obok kosciola. Duszpasterzem byl w tamtym czasie pastor Drews.


Wieze wysoka na 27,7 m wzniesiono dopiero w 1906 roku i tam zawieszono stare dzwony.


Ze skladek w latach 1921-1922 wybudowano pomnik ku czci 46 mieszkancow Turowa poleglych  w I wojnie swiatowej – stal na prawo od kosciola i przypuszczalnie zostal zniszczony przez Rosjan.


W 1908 roku nauczyciel Otto Below zalozyl mieszany chor koscielny. Rowniez pelnil chetnie funkcje organisty.



    


Tylna czesc kosciola widoczna z roznych punktow widzenia. 


 


Wnetrze kosciola z oltarzem (reprodukcja z ksiazki).              Kosciol na rysunku Ulricha Schreibera.



 
 Inskrypcja na dzwonie koscielnym, zdjecie z 1984 roku. 




Palac
 
Palac, reprodukcja fragm. pocztowki z 1926 r.                              Palac na akwareli Siegfrieda Barza


      
                        Poczta  przed rokiem 1945                                               Gospoda "Zum roten Strumpf" 


  
Stacja kolejowa ok. 1910 r.; reprodukcja z pocztowki             Foto wspolczesnej stacji Turowo 2015 r.



aktualności
10.01.18 - Dieck/Dziki vor und nach 1945 in Me...
02.11.17 - Veränderungen im NKV und Museum
09.10.17 - Kurzbericht zum Vortrag über Dieck ...
30.06.17 - Vortrag über Dieck/Dziki vor und na...
28.05.17 - 61 Jahre Patenschaft in Scharbeutz